Music

czwartek, 24 marca 2016

To co? Wesołych Świąt Wielkanocnych!!!

Życzę wszystkim wspaniałych Świąt Wielkanocnych. 
Dobrego jajka, żeby zajączek zapukał do waszych drzwi.
Z koszykiem dobrego jedzonka na przykład? :3
Poza tym dla koniarzy? Życzę niektórym spędzenia tych Świąt w siodle ;)


Tego cała obsada jeździecka Nawojowej wam życzy ;) 

poniedziałek, 21 marca 2016

Corab AZ- Pierwszy prywatny koń którego postanowiłam wstawić :p

Za zgodą właścicielki tego jakże pięknego wałacha, postanowiłam w zakładce "Nasze Kochane Konie" zrobić kolejny podpunkt. Konkretniej o prywatnych koniach, których w tej chwili na stajni jest czwórka. Corab to wspaniały koń o kasztanowatej maści. 
Ma wielki potencjał do skoków, z resztą co pokazuje na zawodach.
Z tego co wiemy Corab skakał klasę P. Oczywiście właścicielka podesłała mi filmiki z youtube, z jego występów.  Jeśli tylko Natalia się zgodzi, niedługo i ja od czasu do czasu będę wstawiać filmiki, gdzie akurat może przewinąć się Corab. 
Wałach miał kilku miesięczną przerwę(przez okres zimowy), ale aktualnie powraca że tak się wysłowię w "szeregi."
W tą sobotę udało mi się zobaczyć lonżę, kasztana i powiem szczerze, że na prawdę wspaniale się porusza. Ma płynne ruchy, jest bardzo delikatny. 
Plus Natalia mówi, że to taki misio do przytulania. 

Filmiki z jego startów ;)




A teraz kilka zdjęć :D















wtorek, 15 marca 2016

Sobotnie reperowanie mych umiejętności :p

No to tak z grubsza. 5 marca miałam lonżę, po 3 tygodniach przerwy w jeździe. 
No bądźmy szczerzy ,ale to jednak jedno z lepszych rozwiązań, gdy tak długo się nie jeździło.
Lonża oczywiście na Poli, a z Panią Gracjaną pracowałyśmy głównie nad dosiadem.
Dla nie do końca wtajemniczonych w temat już wyjaśniam. 
Pracowałyśmy nad moją postawą w siodle i konkretniej na koniu.
Każdy jeździec czy też zapalony koniarz, wie że siedząc na wierzchowcu musi mieć w jednej linii poszczególne części ciała: piętę, biodro, ramie oraz ucho.
Głównie jeździłam w ten dzień bez strzemion i nie trzymając wodzy. No tak na prawdę nie była mi potrzebna. Według Pani Gracjany po półgodzinnej lonży, mój dosiad się poprawił.
Na szczęście! Bo przecież trzeba się szkolić. A powrót na lonże........może nie do końca zawsze musi być zły. Co prawda dziwnie się czuję wracając na lonże, ale cóż.
No i co, jeździło się w kłusie ćwiczebnym, jak bez strzemion to bez strzemion tak? :p
Dawno nie jeździłam w tym kłusie, zwłaszcza w siodle. Ale przyznam że coraz lepiej sobie radę w siodle. No tak......to tyle na temat lonży. 

12 marca natomiast już normalna jazda. Pilnowałam się i to strasznie jeśli chodzi o odpowiedni dosiad. Trochę od czasu do czasu uciekała mi lewa noga, ale to nic. Ważne że jest lepiej ;)
No i tak, było trochę męczenia z uregulowaniem strzemion. Nie wiem co w siodle Poli jest nie tak ,ale no cóż xD Tak , tak dobrze czytacie. Po raz kolejny jeździłam na Polince. 
Trochę się denerwowała gdy trzeba było też dopiąć popręg, no bo przecież się nadymała i wyglądała jak beczułka :p Nadymała to wiecie, jak koń wciąga powietrze podczas dopinania popręgu. Bo gdy już wypuści powietrze, to popręg staje się luźny i nie ściska konia. Takie spryciule są z tych naszych czterokopytnych. No to dalej.... w kłusie na początku cztery razy mi się potknęła. Nie mam pojęcia jakim cudem, ale nie wyleciałam z siodła. Przy takich potknięciach łatwo jest wypracować dobrą równowagę ;) Potem było tylko lepiej. Zero płoszenia się, chociaż niekiedy czułam jak się spinała patrząc na jakiś punkt. Jeździłam wtedy z Panią Anetą, która w przydziale dostała Jonkę.
Jak przyszedł czas na galop, zaczęła Pani Aneta. Jonka ah ten płynny galop. Był na prawdę genialny :) I co? Dwie zmiany kierunku w tym lotna zmiana nogi. Co prawda aż tak bardzo nie mogłam dostrzec tej zmiany  nogi. Ale wiadome przy zmianie kierunku koń sobie poradzi różnymi sposobami. Albo zrobi lotną zmianę nogi, albo zwolni do kłusa i znów zagalopuje. 
Pani Aneta oczywiście że poradziła sobie bez przeszkód. Potem przyszła kolej na mnie i Polę. 
Polinek na początku....cóż nie szło nam zagalopowanie, ale potem już to nadrobiłyśmy. 
Co prawda ona tak ma, że w pierwszych fazach galopu 10 razy chyba sobie zwalniała do kłusa. 
Ale...kolejny sukces! Po tych przejściach wreszcie nastał ciąg galopu w półsiadzie. 
Pani Gracjana prosiła mnie bym robiła go bliżej siodła, bo przecież nie jestem na zawodach Crossu :p
Jak Polinek zwalniał, to się nie dawało i galopowało dalej xD Potem też przyszła kolej na zmianę kierunku. Pierwsza próba nie za bardzo udana. Ale druga! Już w pełni sukces, czyli moja pierwsza lotna zmiana nogi. Trochę mną zarzuciło podczas tej zmiany,ale nie spadłam ;) 
Potem ze spokojnego galopu, zrobił się żwawszy galopik. Pola się rozkręciła. 
Co najciekawsze Tifek musiał sobie wejść na ujeżdżalnie i napić się wody z kałuży. 
Pani Gracjana poprosiła mnie bym nie przejechała go, plus do tego bym się nie zabiła przy tym xD
Dobra no to skróciłam zakręt, przy czym Pola odskoczyła trochę w bok gdy zorientowała się, że Tifek jest tak blisko niej. Poleciałam trochę na szyję, ale co najlepsze wyratowałam się wracając do półsiadu i nie przerywając naszego wspaniałego galopu. Przyznam że to był mój pierwszy galop od dawna , tak bardzo magiczny i cudowny. Nawet nie spodziewałam się tego po niej, bo na ogół różnie to było. Ale obie się na tej jeździe postarałyśmy. No to w sumie tyle. Filmiku z jazd nie mam.
Cóż niestety, ale zdjątka Niwy, Poli i Ciapusia (piecho) wam daję ;) 










czwartek, 3 marca 2016

Ja wiem :')

Tak tak wiem. Zabijcie mnie , poszatkujcie i spalcie xD Ale ostatnio miałam problemy zdrowotne jak i fizyczne. Więc nie mogłam być na jazdach w soboty. Ale nie martwicie się powoli będę to nadrabiać. Oczywiście czasem nie będzie mnie na stajni no bo wiecie. Egzaminy!!! :p 
Heh chyba nienawidzę tej mojej szkoły, z resztą pewnie nie tylko ja ;)
W tą sobotę pewnie będę, ale jadę na lonże. Po tej przerwie trzeba się znów douczyć. A poza tym od czasu do czasu dobrze jest przenieść się na lonże , bo można lepiej zacząć jeździć ;)
A tutaj macie zdjęcia moje i Elektrona :D
Oraz mam na prawdę nadzieję, że gdy zacznie chodzić pod siodełkiem(że nie tak że tylko pod naszymi instruktorkami) to że na niego wsiądę. Plus na Emersona *.*