No witam was wszystkich :D Myślę, że trochę się naczekaliście na ten wpis. No więc tak.
Byłam 2 Lipca oraz 6 Lipca na Stajni Galicja.
Cóż mogę o tej stajni powiedzieć? Jest to tak na prawdę założona stajnia rodzinna.
Przez P. Luizę, jej mamę i syna. Jednym słowem rodzinne przedsięwzięcie.
Mam przyjemność pracować tam jako wolontariuszka :) Pomagam P.Luizie przy oprowadzankach, lonżowaniu koni, oraz czyszczeniu ich itp. Czyli tak na prawdę pomagam w normalnych czynnościach stajennych. 2 Lipca nie wiele się działo. Czyściłam konie oraz taką przyczepkę obok ich domu.Następnie miałam przyjemność lonżować prywatnego wałacha Szlachetnej Półkrwi imieniem Koment, oraz kucynkę o imieniu Nel. Komet dawno nie chodził pod siodłem, oraz nie miał takiego wysiłku, więc w sobotę tylko go przestępowałam i prze kłusowałam. Nel natomiast dostała porządny wycisk. Ustawiłam jej małe przeszkody oraz parę drągów. Powiem że ten mały kucyk ma w sobie wiele , niezurzytej energii :p Potem wsiadłam na jedną z klaczy o imieniu Gamma, rasy: Szlachetna Półkrew (sp.).
No powiem wam, że ciekawe doświadczenie, jazda na tej klaczce. Dawno nie miałam styczności z upartym, ale bardzo doświadczonym koniem. Jak na pierwszy raz na niej, myślę, że w miarę możliwości dobrze mi poszło xD Przynajmniej mam taką nadzieję :p
Zebrałam się później po 17 od P. Luizy znów do domu. Wiecie tak z półtorej godzinki schodzi mi dotarcie do tej stajni, ale na prawdę warto!!!(busem oraz trochę pieszo) :D
To teraz coś o 6 Lipca. Tego dnia pojawiłam się na stajni po 13 godzinie. Oczywiście pojechałam tam z Ewą :p Musiałyśmy przejść jeszcze 3 km. do stajni gdy wysiadłyśmy z busa.
Po przybyciu na miejsce, zostawiłyśmy swoje rzeczy w przyczepce i poszłyśmy zająć się kucykiem na oprowadzanki. Wyczyściłyśmy ją i wyczesałyśmy, a następnie osiodłałyśmy. Chwilę przed tym jeszcze przegoniłyśmy ją po lonżowniku. Na oprowadzanki poszła również Breza. Tak więc kucyś i małopolak. Obie klacze były spokojne i opanowane, a dzieci wspaniale się na nich bawiły.
Niektóre nawet uznały, że wrócą tam ze swoimi rodzicami :p Heh, no i proszę :D
Co dalej? Dalej......po oprowadzankach miałyśmy chwilę wolnego, ale potem zabrałam się za czyszczenie Kometa. Trzeba przywrócić tego wałacha do formy. Kochany siwek, po wyjściu z padoku wyglądał jakby był maści jabłkowita siwa. Tak więc, możecie się domyśleć ile na nim błota było :p Po odświeżeniu go i osiodłaniu, przegoniłam go po lonżowniku, a później na niego wsiadłam.
Powiem wam, że nigdy nie siedziałam na tak wspaniałym koniu *.* Kłus na nim to bajka, nie czujesz w ogóle w kłusie ćwiczebnym, że masz pod sobą konia xD Galop podobnie, ale miał tylko dwa kółeczka galopu. Nie możemy go przemęczać. Wpierw musimy go przywrócić do dobrej formy.
Ale chętnie się nim zajmę, a P.Luiza świetnie mnie uczy. Daje mi te poprawki które potrzebowałam.
Tak więc jest na prawdę świetnie. Ewa również wsiadła na konia, ale na Gammę. Więc pół roboty w rozprężaniu koni P.Luiza ma z głowy :p
Co jeszcze? Na stajni są również kozy, psy i jeszcze źrebaczek :3
Źrebak to ogierek, po klaczy imieniem Legnica. Więc na prawdę super ! :D
Na bieżąco postaram się wam zdawać relacje z moich przygód na stajni.
A na razie łapcie zdjęcia stamtąd ;) Tylko wybaczcie za jakość co poniektórych :(
PS. Konia o imieniu Syriusz, nie ma już w tej stajni.
~Pozdrawiam Serdecznie!!!!!



















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz