Music

poniedziałek, 9 listopada 2015

Zwariowany 7 Listopada :p

Hmm..... Trzeci tydzień pod nowym koordynatorem , oraz pod nowymi instruktorami ^.^
W sobotę , miałyśmy z bliźniaczkami i z moją przyjaciółką , trening z Panią Eweliną. 
To szczerze mówiąc była nowość :p Bo pierwszą lekcję , też miałam z tą samą Panią i nie galopowałam. Ale przynajmniej dopracowałam trochę swoją równowagę po przerwie dwu miesięcznej :) No i co? Pola i Niwa.....hah! Ktoś by powiedział, że dla mnie i dla Ewy robią się już nudne i łatwe. Bo często na nich trenujemy. A tu proszę! Obie klacze tak strasznie miały w sobie tego dnia , tyle werwy. Nie dało się ich zatrzymać. I to dosłownie! Pola przy stępie i kłusie, w najlepsze ponosiła Ewę i galopowała sobie XD U mnie też Niwa miała  ochotę przejść do galopu ,ale udało mi się ją powstrzymywać. Najgorzej było przy stępie. Gdy tylko poluźniłam jej wodzę, a siedziałam w siodle, ta rura do przodu XD Tak więc nudów na szczęście nie było ^.^ Niwa oczywiście i Pola, brykały. Ale najlepsze było to jak trzeba było galopować. Ja na Niwie, Ewa na Poli, Weronika na Czandorze. Bogna niestety nie galopowała ,ale jeździła na Kolii. Kolia coś była strasznie nieposłuszna na tamtej lekcji. Jakaś maskara. Nie chciało jej się w ogóle ruszyć! Ale wracając do galopu. To.....WOW!!!! Zbiorowy galop był! No tego to nigdy nie było na naszej stajni XD Przynajmniej od kąt ja tam jeżdżę. O dziwo , tego dnia nie było problemów z ruszeniem się Niwy do galopu. Wręcz przeciwnie , rwała się do galopu. A nawet do wyścigów XD Niwiątko moje kochane najechało mi w galopie na drągi, które były ustawione do kłusa XD Cud , że się nie wywaliłyśmy :p I co jeszcze? Ah tak ! Wyścigi na ujeżdżalni XDD To było dość ciekawe i śmieszne. No i do tego, po co wyjeżdżać narożniki ?! Lepiej skracać i to tak masakrycznie zakręty XD. Trzeba było dobrze trzymać się w siodle, bo można było wylecieć przy tych zakrętach, które nasze kochane konie sobie wymyśliły :p Ale przyznam, że było nieziemsko ^.^ Wygalopowałam się za wsze czasy i powiem, że taki styl galopu mi się bardzo podoba. Ba! Nawet Niwa mi się nie zatrzymywała ^.^ No prawie, bo miałyśmy 3 przejścia do kłusa, ale szybko je nadrabiałyśmy :p Była nawet w niektórych momentach szybsza od Czandora ^.^ Och XD Ten dzień będzie na 100% niezapomniany :p Potem w sumie nic ciekawego. Znaczy nic ciekawego? XDD No cóż , dużo się działo XD Gdy tylko instruktorka pojechała , poszliśmy na padok sprawdzić jak tam konie. Okazało się że Sisi uciekła nam z padoku XD Rozwalając nam przy tym płot i idąc sobie na drugą stronę ulicy by się popaść. Plus do tego, Kissa chciała wyskoczyć z ogrodzonego wzgórza. Tyle że wybrała najwyższą część płotu i poleciała na ziemię, kalecząc sobie nogi. To był koszmarny widok. Poszłam z koleżanką po Sisi i wróciłyśmy ją na padok. Potem wspólnymi siłami z Ewą , złapałyśmy roztrzęsioną Kiss Me na........sweter XDD Cóż kantara nie było, to trzeba sobie jakoś radzić. Ale ważne było to, że ją złapałyśmy i sprowadziłyśmy do stajni. Gdy przyjechała Pani Gracjana , lonżowałyśmy Kisse i pomagałyśmy Pani przy niej. Potem instruktorka pojechała, ale poprosiła nas o przeczyszczenie nóg konia. Pod okiem stajennego, przeczyściłyśmy wodą utlenioną nogi klaczy. Tak XD Najlepszy był widok Ewy, gdy czaiła się by popryskać rany , wodą XD Mówię wam , komiczny widok :p Ale w sumie w miarę dobrze się skończyło. Kiss chyba odwiedził weterynarz, ale nie wiem. Kolejne relacje zdam wam w sobotę. 14 ;) 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz