No więc nareszcie jest wpis, na który pewnie wszyscy czekali. Chyba xD Konkretniej odnośnie niedzielnego rajdu!!! :D Na rajd, wyjechałam z domu o 7:40, a byłam tam o 9. Na rajd pojechałam wraz z Ewą, do Zaczarowanego Wzgórza(link). Stadnina jest wspaniała! Są tam organizowane nie tylko rajdy, ale też różnego rodzaju zawody towarzyskie, występy free style, tereny. Nauka z ziemi z koniem. Jazda na oklep, na halterku, lub kantarze. Jak się chce :3
Można się tam wiele nauczyć :3 Na tej stajni to była moja 4 wizyta. Poprzednie, wyglądały tak, że byłam na jeździe jednej, w terenie oraz na nauce "naturalu". No, ale wracając. Przyjechałyśmy na stajnię. Oczywiście większość koni już była gotowa. Zapłaciłyśmy za rajd...który kosztował nas 150 zł. I zostały nam przydzielone konie. Dostał mi się piękny rudy wielkopolak , o imieniu Apacz.
Ogromny, misiek mający 13 lat *.* Powiem wam, że jest wspaniały.
Miałam miesięczną przerwę w jeździe. A tam w końcu mogłam pogalopować sobie bez żadnych obaw :3 Co prawda na początku czułam się trochę nieswojo. Dlaczego? Ponieważ dawno też nie jeździłam na tak dużym koniu. A przyznajmy, że Apacz jest wielki bo w kłębie ma chyba tak z 180 cm? Więc jest olbrzymem. Jechałam na końcu. Na początku spokojne tępo, czyli stęp lub ewentualnie kłus. Było dużo podjazdów i zjazdów :p A tereny? Były niesamowite i przepiękne! W końcu góry nie? :p Niestety przy pierwszym galopie mieliśmy upadek. Znaczy nie ja, ale jedna dziewczyna z naszego zastępu, które jechała na małym, białym kucysiu- Żarówce.
W sumie nic się jej wtedy nie stało, ale zmieniliśmy ułożenie zastępu. Znaczy oczywiście zostałam na samym końcu :p Pierwszego galopu, zasmakowałam bardzo mało xD Ale jak na początek to w sumie dobrze xD Mogłam się lepiej przyzwyczaić do Apacza :) No i tak.
Ewe miałam jednego konia przed sobą. Oczywiście to ona miała mój kochany aparat :p
Próbowałam go odzyskać by nagrać galop, ale się nie dało, bo jechałam za Niunią, która za bardzo z Apaczem się nie lubi XD.
Tak więc to by było ryzyko, podjechać do Ewy, która jechała na Hipisie :p Mój koń jako jeden z dwóch, miał podczas rajdu sakwy. Drugim była Carinka. Trzeci koń w terenie. Łącznie było nas w sumie 9 osób na rajdzie. No i prawie 7 godzin w siodle? :3 To coś niesamowitego!
Przy bodajże to był trzeci galop ja i Apacz zostaliśmy niestety w tyle. Bo wyjechaliśmy później ze stromego podjazdu i nie zdążyliśmy za resztą xD
No ale oczywiście poczekali :3 Co prawda po 2 minutach miałam zad kolejnego konia przed oczami, ale jak tu się nie odnaleźć w lesie przy dobrej ścieżce :)
Znaczy wiecie, dokłusowaliśmy bo Apacz oszczędzał sobie siły. Koń po prostu wspaniały.
Najczęściej kłusowaliśmy, albo stępowaliśmy, ale na taki rajd, nawet galop to dochodziliśmy czasem do wniosku, że nie musimy galopować :p Zważywszy że konie musiały oszczędzać siły! No było prawie 38 stopni celsjusza? W sumie, tak na prawdę nie wiem ile, ale było strasznie gorąco xD
Gdy przekraczaliśmy rzeczkę, była bardzo ciekawa. Delikatny zjazd by do niej wjechać, a za to stromy pod jazd. Na który Apacz sobie wyskoczył xD Taki nie spodziewany skok. Zatrzymał się, patrzy........patrzy. Ja zrobiłam półsiad, dołożyłam mu łydkę by szedł, a on sobie wyskoczył :p
Potem dogalopowaliśmy do reszty. W sumie wtedy też mieliśmy galop pod górkę.
Apacz ma bardzo wygodny galop. W pełnym jak i w pół siadzie :3
Najlepsze było to, gdy reszta zastępu sobie kłusowała, a on sobie w najlepsze galopował za nimi :p
Ale jednym słowem na Apaczu, ten rajd był niesamowity *.* Taki magiczny. Chociaż czasem zatrzymywał się by zjeść sobie trochę trawki czy liści xD No ale dobra. Albo zjeżdżaliśmy ze stromego zejścia. Reszta już była na dole, więc za kłusowali. Nam została 1/4 drogi. Ale co tam!
Można z kłusować z tego zjazdu xD Powiem wam, że trochę trudno jest kłusować z górki xD
Zwłaszcza, gdy wsiąść w siodło się nie da, bo kłus akurat Apacz ma strasznie wybijający xD
Kilka razy tak kłusowaliśmy z górki, ale za 3 razem już się przyzwyczaiłam :p
Co jeszcze? Hmm nwm co mogę wam opisać. Były wspaniałe tereny, przejeżdżanie przez krzaki i drzewa w kłusie lub stępie :p
W późniejszym czasie mieliśmy dość ciekawie. Bo przejeżdżaliśmy przez bardzo zarośnięty teren.
Było zwalone drzewo, więc musieliśmy je wyminąć. Trochę za wcześnie skręciłam z Apaczem i się zablokowaliśmy. Ale! Udało mi się z nim wycofać i wróciliśmy szybko do zastępu. Potem znów był zjazd i wjazd. Wiecie coś w deseń doliny V-kształtnej, tylko w pomniejszeniu xD
Hipis sobie zgalopował i przeskoczył. Co prawda ta dziura była niewielka i koń mógł spokojnie przejść jak np. Niunia. Ale nie xD Apacz sobie z kłusował z górki, przeskoczył i dalej kłusował :p
Czyli konkret, na Apaczu miałam w ciągu rajdu 2 skoki, 2 zeskoki i kilkanaście podskoków.
Plus do tego galop bez trzymania wodzy, lub tylko jedną ręką trzymaliśmy wodzę.
Heheh, robiliśmy takie pokazy przechodniom :p Kilka razy przecinaliśmy ulicę.
Przez którą trzeba było przejechać kłusem. Najlepiej, by nic się nie stało.
Każdy był zadowolony z tego rajdu. Na koniec Becia skopała mi się z Apaczem xD
Ale spokojnie, ani jemu, ani jej nic się nie stało! Uwierzcie! Po tak długim rajdzie zadek odpada i to dosłownie. Ale przynajmniej świetne konie i super ekipa :3
Po tym jak wróciliśmy z rajdu, zdjęliśmy z koni siodła i cały sprzęt i poszliśmy je umyć :3
Ja wraz z Apaczem się ochłodziłam. Chociaż nie byłam cała mokra! Aczkolwiek, gdy jeszcze będąc w terenach, pojechaliśmy nad rzekę taką większą, to........... byłam cała mokra od ud w dół. No jak koń uwielbia bawić się wodą xD
Po czyszczeniu koni i wyprowadzeniu ich na padok, mogliśmy iść sobie coś zjeść :p
Wpierw zupkę, a potem było pieczenie kiełbasek!!! XD
Po posiłku, poszłyśmy sobie do drewnianego konisia Lucasa :3 Który uczy dzieci jak wsiadać na konia prawidłowo xD Tak.........może zbyt nawdychałyśmy się świeżego powietrza xD Na to wyglądało, zważywszy jak ktoś widział naszą zabawę w stajni xD
Lepiej się nie pytajcie xD
No, a teraz zostawiam was z furą zdjęć! A za jakiś czas dostaniecie jeszcze filmiki ;)
Mój Deadpool :p
Pieczenie kiełbasek! :) Mniam !! :D
Zabawy na Lucasie xD
Oraz jeszcze macie tutaj zdjęcia sprzed roku z wakacji, kiedy to byłam tam w terenie :p
W zeszłym roku w terenie byłam na wałachu o imieniu Jaksa, który jest mustangiem :3
~Pozdrawiam!!!
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz