No to co? Przyznaję się bez bicia, dziś jestem po części humanistycznej z egzaminów gimnazjalnych :p Głupia ja xD Wypracowanie dugie najlepsze xD Nie zapominajcie, że macie na nie półtorej strony!!! Bo ja inteligentna się nie skapłam i co? Drobnym maczkiem pisałam, żeby im się zmieścić na jednej stronie. I ten Poker Face, gdy odkrywam, że mam jeszcze tą drugą stronę xD
Ale cóż, przechodząc do sedna. Na jazdach nie poszło tak jak sobie zaplanowałam. Dlaczego? Tak jak każdy dobry jeździec może mieć gorszy dzień, to ja też miałam. Czyli jednym słowem na treningu jedna wielka katastrofa xD
Ale przejście do sedna. Dziś w zastępie jeździła tak: Kiss Me(Ola), Jonka(Ja), Niwa(Iza), Pola(Pani której imienia niestety nie pamiętam xD), Czandor (Weronika).
No i co? W ten dzień miała nad nami piecze Pani Gracjana :3 Na początku wszystko szło dobrze, zero zastrzeżeń. Co prawda czasem tam Jonka coś rozrabiała, ale dało się ją przywołać na spokojnie do porządku. Reszta sobie świetnie radziła z końmi. Od czasu do czasu Kiss coś się stawiała, ale wiadome. Ola sobie świetnie na niej poradziła :) Potem przeszliśmy do ćwiczenia z dojeżdżaniem.
Ci co potrafili to z czołówki, galopowali po całej ujeżdżalni i dojeżdżali znów do zastępu na sam koniec. Hmm wszystkim poszło to bez zastrzeżeń. Pani co jeździła na Poli niedawno z lonży, zeszła więc kłusem goniła zastęp :p :) I co jeszcze? A tak moja nieudana część xD
Zagalopowanie dobre na Jonce, ale............. na złą nogę xD Galop pół ujeżdżalni. Nie mogłam jej zatrzymać na początku xD No to ciasna wolta, wtedy nie było tyle stresu. Potem kolejny raz była dojeżdżanka. Zagalopowanie, chwila perfekcji i ostry zakręt w prawo :p
Przejazd przez środek ujeżdżalni. Starałam się ją zakręcić kolejny raz w prawo, ponieważ jechała na zastęp. I wiecie co? Nic z tego nie wyszło i o mało co nie wjechałyśmy w płot xD
Będąc szczerą, trochę miałam załamkę na tej jeździe i chciałam zsiąść z Jonki.
Ale Pani Gracjana twardo powiedziała "NIE". Bo jeśli raz zejdziesz na jazdach z konia to będziesz dalej to robił. Tak więc to było dla mojego dobra. Galopować potem nie galopowałam. Dalej?
Trochę kłusowałam i stępowałam. Ale czasem wjeżdżałam do środka. Wiecie musiałam się odstresować i posłuchać słów otuchy od P.Gracjany :)
Tak czasem bywa, że mamy gorszy dzień. Ale jak mi to mówią ważne dla mnie osoby........Nie ma co się łamać. Tak bywa i nie mamy na to wpływu. Ale trzeba pamiętać, że nie można się poddawać.
Kiedyś na pewno się nauczę, że przy gorszym dniu, brnę na przód i pokonuję te przeszkody, ale to dopiero za jakiś czas ;) :p
No i co macie? Filmik dostajecie xD
A za boskie zdjęcia kolejne z tamtego dnia, podziękowania gorące dla Bogny!!!!!!!
I Izie za pokazanie efektu końcowego Poli w koreczkach :p



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz