Otóż powiem wam, że jednak nie taki zwykły. Jak wiecie tydzień temu dla mnie jazda, to była istna masakra. Samo piekło.
A w sumie w tą sobotę było na prawdę niesamowicie :3 No cóż taka prawda :p Chociaż trochę komplikacji było z zapisaniem się na jazdę, ale udało się! Jeździłam sama z moją kuzynką.
Tak we dwie i każda na jeździe skupiała się na sobie. Mogłyśmy w miarę możliwości jeździć jak chciałyśmy, ale oczywiście P. Ewelina nam wydawała polecenia.
W zastępie jeździłam na Poli, a Nika na Niwie. Powiem, że Polinek mimo, że ostatnio niektórzy mi się skarżyli, że wcieliła się w diabełka to była wyjątkowo grzeczna :3
Normalnie koń bardzo skory do współpracy, ale może to dla tego, że ok. pół roku na niej jeździłam? :p
To też robi swoje, bo koń wie czego się po nas spodziewać i wie na co może sobie pozwolić ;)
No oczywiście wiecie jak to jest regulować strzemiona podczas jazdy i dopinać popręg :p
Pani Ewelina to normalnie się ze mnie śmiała. A ja z takimi wyrzutami, że czemu mi nie pomogła, a mojej kuzynce tak. Ale wiecie o co chodzi? Po prostu chcą bym się wprawiła w niektórych rzeczach to raz, a dwa? Dwa żebym miała pewność siebie co do niektórych swoich racji.
Czyli wiecie trzeba nabrać wiary w siebie!
No, a co było na jazdach? Wiecie wolty, zmiana kierunku po przekątnej, koło 20m x 20m.
Hmm w sumie nie wiem co wam jeszcze powiedzieć? :p Zagalopowanie z koła miałyśmy.
Zmiany chodów to normalne na jazdach. No co nwm? Może to........że Pola dzisiaj strasznie chciała sobie dzisiaj pogalopować? Czasem nie mogłam jej zatrzymać. I galopowałyśmy jeszcze chwilę po komendzie Pani Eweliny, że ma być przejście do kłusa.
No powiem wam, że mi to tam nie przeszkadzało jakoś mega. A no i kolejna super sprawa. Wreszcie coś mi zaczyna wychodzić galop w pełnym siadzie :3 Zabrałam się za ćwiczenie tego w sobotę i w miarę możliwości wychodziło. Ale to się jeszcze dopracuje wszystko :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz